Opublikowano Dodaj komentarz

Football i życie w Indiach – podsumowanie [Zdjęcia i Video]

Nie tak dawno dzieliłem się swoimi pierwszymi spostrzeżeniami na temat piłki nożnej w Indiach [ więcej znajdziecie pod tym linkiem http://mikolajraczynski.pl/?p=270], a nim się obejrzałem piszę podsumowanie mojego pobytu. Ponad 5 miesięcy treningów, podróży, promocji i życia w całkiem innej kulturze i klimacie pozostanie na długo w mojej pamięci. Moja strona poświęcona jest piłce nożnej oraz treningom, ale w tym artykule zrobię wyjątek i oprócz aspektu piłkarskiego podzielę się przeżyciami oraz zdjęciami z życia codziennego w tym egzotycznym kraju.

Wszyscy, którzy zapoznali się z moim pierwszym wpisem odnośnie Indii znają kulisy mojego wyjazdu. Po początkowych trudnościach z aklimatyzacją udało mi się przystosować do nowej strefy czasowej (4,5h różnicy) oraz do gorącej i tropikalnej pogody. Z pewnością cały proces ułatwił jeden z pracowników akademii, który pomagał nam we wszystkich sprawach. Do dnia dzisiejszego utrzymuję z nim kontakt i często ze sobą rozmawiamy. Dużym plusem była również obecność drugiego trenera z Polski Radka Rusina, z którym przez cały okres współpracowałem. Fakt, iż przybycie trenerów z Europy wywołało niemałe poruszenie w regionie również sprzyjało dostosowaniu się do panujących warunków. Dyrektorzy i właściciele akademii starali się robić wszystko, abyśmy czuli się jak najlepiej, ponieważ byliśmy magnesem dla tutejszych mieszkańców.

20161112_141450

Przejęcie miejscowych zwyczajów dla Europejczyka nie jest proste, a jednym z głównych problemów był sposób jedzenia. W Indiach ludzie nie używają sztućców więc musiałem nauczyć się jeść rękoma. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że Hindusi jedzą tylko prawą ręką, gdyż wedle ich wierzeń lewa jest nieczysta. Całe szczęście nasi współpracownicy zauważyli, że średnio sobie z tym radziłem  i przez pozostałą część wyjazdu mogłem swobodnie korzystać ze sztućców.

Miejscowe przysmaki podane na liściu banana
Miejscowe przysmaki podane na liściu banana

Do gustu przypadła mi również woda prosto z kokosa

zdj

Teraz trochę więcej merytoryki. Przez cały pobyt w Indiach prowadziliśmy nabory w szkołach, selekcje zawodników oraz treningi z grupą, która została wybrana jeszcze przed naszym przyjazdem.  Jeśli chodzi o treningi to skupialiśmy się głównie na elementach technicznych oraz na taktyce indywidualnej. Każdy miesiąc planowaliśmy tak, aby poruszyć temat techniczny np. podania i przyjęcia i temat taktyczny np. podanie i przyjęcie piłki dalszą nogą od przeciwnika. Jeżeli chodzi o motorykę to główny nacisk w tym okresie kładliśmy na koordynację ruchową z piłkami oraz bez piłek, np. z wykorzystaniem drabinek. Dodatkowo dobieraliśmy temat mentalny np. koncentracja. W tym wszystkim nie mogło zabraknąć dobrej zabawy i dużo gry w piłkę nożną, aby zawodnicy mogli zakochać się w tej dyscyplinie sportu. Poziom zawodników, głównie jeśli chodzi o rozumienie gry był bardzo słaby. Jednostki musieliśmy budować na małych grach, tak aby chłopcy mogli nauczyć się zadań w ataku i w obronie od podstaw. Mogę jednak dodać, że kilku zawodników było naprawdę na bardzo dobrym poziomie, biorąc pod uwagę umiejętności techniczne.

Grupy treningowe w Kollam i Punallur
Grupy treningowe w Kollam i Punallur

Z pewnością największym wydarzeniem był 3-dniowy camp, który zorganizowaliśmy dla zawodników. Była to pierwsza taka inicjatywa w całej Kerali. Zainteresowanie wyrazili wiodący politycy regionu oraz miejscowa telewizja, która nagrała krótkie promo z naszego pobytu. Podczas obozu w dalszym ciągu kontynuowaliśmy tematy, które realizowaliśmy na co dzień. Pracowaliśmy 2x dziennie, a ponadto mieliśmy czas, aby prowadzić z zawodnikami wykłady odnośnie treningu oraz zorganizowania zajęć rozwijających kreatywność piłkarzy. Ponadto rano zawodnicy mieli zajęcia z jogi. Ze swojej strony udało mi się nagrać krótki Manequin Challange z moją grupą, który możecie zobaczyć PONIŻEJ. Zawodnicy byli mega szczęśliwi i był to najlepszy okres w ich życiu.

Dużym zainteresowaniem cieszyły się nasze nabory. Na selekcjach w ciągu weekendu potrafiło pojawić się nawet 1000 zawodników, spośród których musieliśmy wybrać najlepszych. Jak sobie z tym radziliśmy? Dzieliliśmy boisko na 4 strefy i na każdej z nich  były inne zadania, m.in. rozgrzewka z piłkami, ćwiczenia koordynacyjne, ćwiczenia techniczno-taktyczne oraz gra. Zawodnicy byli podzieleni na 12 osobowe grupy i posiadali swój numer. Na każdej strefie grupa przebywała 15 minut. Trener odpowiedzialny za daną strefę zaznaczał najlepszych jego zdaniem zawodników, a gdy cała grupa skończyła obwód, wybieraliśmy najlepszych. Nasze wybory w większości przypadków się pokrywały, także z przyjęciem zawodników nie było problemu. Jeśli mieliśmy wątpliwości, decyzję podejmowaliśmy na korzyść zawodnika.

Życie codzienne

Jeśli nie prowadziłem treningów lub promocji piłki nożnej w szkołach, na które musiałem dojeżdżać godzinami, spędzałem czas w biurze i planowałem treningi oraz zbliżające się eventy. Miałem również trochę czasu na rozrywkę i zwiedzanie okolicy. Do moich ulubionych wspomnień zaliczam Backwatersy, przejażdżkę na słoniu, sylwester na plaży oraz relaks z zimnym piwkiem na plaży w Varkali.

Spełnione marzenie sprzed wyjazdu - przejażdżka na słoniu
Spełnione marzenie sprzed wyjazdu – przejażdżka na słoniu

 

Trochę luzu na Backwaters i Varkala Beach
Trochę luzu na Backwaters i Varkala Beach

Czytając relację oraz oglądając zdjęcia wiele osób może myśleć, że miałem życie jak w Madrycie. Niestety nie wszystko i nie zawsze było kolorowe. Przede wszystkim miejscowe jedzenie nie przypadło mi do gustu. Z racji małej liczby potraw, jaką polubiłem, tutejsze jedzenie szybko mi spowszedniało. Trudno mi jednak było przekonać się do innych rzeczy. Kolejnym aspektem była zimna woda, z której korzystałem przez cały wyjazd. Na pewno więcej dało się zrobić jeśli chodzi o organizację, ale chyba już taka jest mentalność miejscowych ludzi. Kerala jako komunistyczny region nie oferowała bogatego życia towarzyskiego jak dyskoteki, a nawet nie można było wypić piwa w miejscach publicznych, ba nawet kupić w sklepach, tylko w specjalnie wyznaczonych punktach. Całe szczęście w miejscach turystycznych nie było z tym problemu. Z ciekawostek muszę powiedzieć, że wszyscy w Kerali myślą, że Polska to nadal komunistyczny kraj – taką propagandę wciskają ludziom miejscowi politycy. Często musiałem to prostować i tłumaczyć, że u nas komuna padła w 89 roku. Mimo wszystko ludzie byli dla mnie bardzo życzliwy i na koniec wraz z drugim trenerem z Polski otrzymaliśmy kilka prezentów. Jednym z nich było Mundu czyli tradycyjne ubranie, które noszą hinduscy mężczyźni.

W tradycyjnym hinduskim stroju - Mundu
W tradycyjnym hinduskim stroju – Mundu

Jak ocenię football w Indiach? Jest on na poziomie budowy. Mistrzostwa Świata U-17, które odbędą się na jesień są wielką szansą na rozwój i promocję. Powstają nowe stadiony i mam nadzieję miejsca, gdzie młodzi zawodnicy będą mogli trenować. Warto podkreślić, że miejscowa liga, która ma charakter turnieju (występuje w niej 8 drużyn i trwa około 3 miesięcy) cieszy się ogromną popularnością. Na trybunach regularnie zasiada 70 tysięcy ludzi, a spowodowane może być to również wielkimi nazwiskami, które przyszły tu na sportową emeryturę. Diego Forlan, Helder Postiga, David James czy Nicolas Anelka to nie są anonimowy zawodnicy, a Zico czy Materazzi próbują swoich sił w roli szkoleniowców.

Stadion w Kochin na którym będą odbywać się mecze Mistrzostw Świata U-17
Stadion w Kochin na którym będą odbywać się mecze Mistrzostw Świata U-17

Podsumowując chciałbym powiedzieć, że poznałem wiele wartościowych ludzi i nową kulturę. Ponadto zdecydowanie poprawiłem swój język angielski nad którym muszę nadal intensywnie pracować, aby ten wyjazd nie poszedł na marne. Indie to zdecydowanie kraj kontrastów. Wiele naczytałem się odnośnie tego państwa przed przylotem i większość tych informacji okazała się nieprawdziwa. Na pewno klimat jest ciężki, ale jeśli przetrwałem i prowadziłem treningi w tak trudnych warunkach jakie oferują Indie, to nie ma chyba miejsca na Ziemi, w którym bym sobie nie poradził. Pojawiło się kilka propozycji zagranicznych np. z Chin czy USA, ale teraz zaangażuję się w kilka projektów w Polsce, które będziecie mogli śledzić na moim facebooku. Zapewne nie zdołałem opisać większości  rzeczy, które przeżyłem, więc mam nadzieję, że resztę czytelnicy dopowiedzą sobie oglądając zdjęcia znajdujące się na końcu artykułu. Wcześniejsze zdjęcia z treningów znajdziecie pod tym linkiem http://mikolajraczynski.pl/?p=336

Kiedyś napisałem artykuł czy warto uprawiać sport. Wielu rodziców często zadaje mi pytania – co jeśli mojemu synowi się nie uda? Mogę tylko powiedzieć, że jest wiele możliwości, a ja osobiście bez sportu być może nigdy nie odwiedziłbym Indii i nie poznał wielu interesujących ludzi.

Na koniec chciałbym bardzo podziękować mojej rodzinie i najbliższym bez których ten wyjazd nie doszedłby do skutku. Wsparcie, które otrzymywałem od początku do końca pozwoliło mi przetrwać wiele ciężkich chwil zwłaszcza w początkowej fazie pobytu.

Jeśli podobał się wam artykuł udostępnijcie go dalej, a ja zapraszam do polubienia mojej strony na facebook’u – Mikołaj Raczyński Football Coach.

Nowy Rok na Kovallam Beach
Nowy Rok na Kovallam Beach

 

Promocja footballu w jednej ze szkół
Promocja footballu w jednej ze szkół

 

Czas wolny
Czas wolny

 

Kolory Indii
Kolory Indii

 

kolarz

Opublikowano 5 komentarzy

Football w Indiach – pierwsze wrażenie

Długo zajęło mi opisanie pierwszych spostrzeń odnośnie piłki nożnej w Indiach, ale chciałem zebrać jak najwięcej informacji. Po 2 tygodniach pobytu rodzi się wiele nowych pytań, jednak myślę, że mogę się już podzielić pierwszymi wrażeniami.

To może od początku. Jeśli chodzi o sam wyjazd to został on zaaranżowany prywatnie. Miałem wziąć udział w projekcie organizowanym przez wydawałoby się sporą firmę, której bardzo nieprofesjonalne podejście poskutkowało tym, że musiałem wziąć sprawy w swoje ręce. Los chciał, że dzwoniąc do jednego z właścicieli akademii w celu poznania przyczyn opóźnienia podróży, zostałem przez niego zaproszony indywidualnie. Pierwsze odczucie? Sam do Indii? Nie ma opcji. Jednak po kilkunastu rozmowach  i dostarczeniu przez akademię niezbędnych dokumentów do wizy, które zweryfikowała ambasada, postanowiłem zaryzykować.

Akademia Green Fields Cubs, w której pracuję znajduje się w południowej części stanu Kerala w Indiach. Kerala jest jednym z 29 stanów w całych Indiach, dzieli  się na 14 dystryktów, zamieszkuje ją 17 milionów ludzi i znajduje się tutaj 17.000 szkół. Patrząc na liczby potencjał ludzki jest naprawdę ogromny.

Pierwsze dni były bardzo ciężkie i intensywne. Zmiana czasu, wysokie temperatury i duża wilgotność powietrza dość mocno mi doskwierały. Ponadto zmiana jedzenia która sądzę, że domyślacie się czym skutkuje, także nie jest prosta :). Mimo to nie było dużo czasu na odpoczynek. Częste wyjazdy od szkoły do szkoły, prezentacje na temat piłki nożnej, rozwoju młodego zawodnika, programu treningowego oraz krótkie pokazy umiejętności były dosyć męczące. Dodając do tego tysiące zdjęć, które chciały sobie zrobić miejscowe dzieci oraz autografy, które musiałem rozdać czasami wręcz przytłaczały. Przez pierwsze 10 dni towarzyszył nam Edwin Eekhof – manager Sport Networking z siedzibą w Holandii i Hiszpanii, który ściśle współpracuje z tutejszą akademią.

Trening pokazowy na stadionie w Trinvandrum
Trening pokazowy na stadionie w Trinvandrum

Jaki jest stan wiedzy dzieci na temat piłki na najwyższym poziomie? W tej części Indii nieduży. Większość zna oczywiście Cristiano Ronaldo i Leo Messiego, a pytając o naszego Roberta Lewandowskiego wszyscy otwierali szeroko oczy nie wiedząc kto to jest. Ale do czasu. W końcu w jednej ze szkół, w której poprowadziliśmy krótki trening pokazowy, grupka chłopców podbiegła do mnie i powiedziała „Pan jest z Polski, Robert Lewandowski i Kuba Błaszczykowski (oj połamali sobie język na tym nazwisku) to świetni piłkarze”. Okazało się, że śledzili Euro 2016 i mówili, że szkoda porażki w karnych z Portugalią.

Jakie są moje zadania? Jestem głównym trenerem w Kollam – jednym z dwóch oddziałów Green Field Cubs. Mamy tam 2 grupy pomarańczową i zieloną. Pod moją opieką znajduje się grupa pomarańczowa,  zaś zielona pod opieką trenera z Indii, który będzie otrzymywał ode mnie plany treningowe i którego będę obserwował podczas zajęć i udzielał wskazówek odnośnie prowadzenia jednostek. Podczas swojego treningu, wspomniany drugi trener będzie mi asystował, a jego głównym zadaniem będzie ewentualne rozwianie wątpliwości odnośnie wykonywanych ćwiczeń i ich założeń w tutejszym języku jakim jest Malajam (w Indiach w zależności od stanu wyróżniamy 23 różne języki). Oczywiście z mojej strony treningi prowadzone są po angielsku, który jest bardzo powszechny tutaj i większość dzieci radzi sobie z nim bardzo dobrze. Przygotowywanie planów treningowych to moje kolejne zadanie.

Jak działa tutejsza akademia? Głównym jej zadaniem jest edukacja przez sport, a także stworzenie profesjonalnej akademii piłkarskiej. Dlatego właśnie właściciele sięgają po trenerów z Europy, a jak rozmowy z holenderskim managerem pójdą pomyślnie to już niebawem pojawią się kolejni trenerzy – tym razem z Hiszpanii lub Holandii. Jak często trenujemy? No i właśnie jest tutaj troszkę inaczej, bo treningi grup są 4 razy w tygodniu, ale odbywają się w soboty i niedzielę (2x dziennie). Wszystko związane jest z tym, że dzieci pochodzą z różnych szkół i są między nimi ogromne odległości. Weekend jest wolny, więc wszystkie dzieci się zbierają i trenują razem. W trakcie tygodnia mają zajęcia w swoich szkołach, a ja jako trener w wybrane dni tygodnia będę udawał się do nich, aby prowadzić zajęcia treningowe oraz pokazowe w szkołach, które chciałyby nawiązać współpracę z Green Field Cubs. Ponadto mam swoje biurko w biurze akademii, w którym przygotowuję się do wszystkich zajęć, a jest to ogromna wygoda dla mnie.

Wyzwanie jest bardzo duże, ponieważ wiele dzieci uczy się dopiero grać w piłkę, więc zajęcia prowadzone są na poziomie początkującym. Ponadto boiska pozostawiają wiele do życzenia. Jak na razie tylko na jednym z nich, podczas dużego kongresu w ostatnią niedzielę warunki były przyzwoite. Był to jednak stadion do krykieta, który jest w Indiach sportem numerem 1. Niedługo przekonam się, jakie boiska są w Kollam, gdzie będzie trenować moja grupa. Z pewnością jest także deficyt trenerów, stąd też planowane jest przybycie kolejnych szkoleniowcow, którzy będą pracować w innych dystryktach.

Oficjalne rozpoczęcie treningu oraz meczu pokazowego
Oficjalne rozpoczęcie treningu oraz meczu pokazowego

Wiem jedno, że przez 2 tygodnie wykonaliśmy kawał dobrej roboty, która została zwieńczona treningiem pokazowym na stadionie w Trinvandrum przy 100% frekwencji zawodników z mojej grupy. Trening ten zakończył I Międzynarodowy Kongres Piłki Nożnej w tym regionie i myślę, że wyszedł bardzo dobrze.

Jeśli jesteście ciekawi jak wygląda praca trenera w Indiach, jakie ma zadania, jakie wykorzystuje środki treningowe oraz jak funkcjonuje akademia w tym kraju, zachęcam do śledzenia mojego profilu. Mimo, że piłka nożna jest na poziomie rozwoju w tej części Indii myślę, że można wyciągnąć coś dla siebie. Wystarczy wspomnieć, że w pierwszej lidze indyjskiej trenerami są m.in. Zico czy Marco Materazzi, a w klubach grają tacy zawodnicy jak Helder Postiga, a do niedawna Nicolas Anelka czy David James. Dla mnie jest to jak na razie doświadczenie mojego życia, które pozostanie w pamięci na zawsze.

kolarz