Opublikowano Dodaj komentarz

Czy wynik w grupach młodzieżowych jest ważny?

Obserwacja forów trenerskich, do których należę oraz rozmowy z kolegami po fachu na temat piłki nożnej skłoniły mnie do napisania tego artykułu. Spotkałem się już chyba z każdą opinią na temat tego, czy w grupach młodzieżowych powinniśmy grać na wynik czy nie. To jak to w końcu jest?

Jednym z głównych celów procesu treningowego jest stworzenie zawodnika, który będzie w stanie rywalizować na najwyższym poziomie. Trenerzy muszą go wyposażyć w odpowiednie narzędzia, które będzie wykorzystywał w przyszłości. Oczywiście wpajanie wszystkich wartości fair play itd. jest bardzo istotne, ale o tym innym razem. Czy zatem chcąc ukształtować zawodnika klasy światowej, możemy mówić mu, że wynik nie jest ważny? Kiedy sam byłem młodszy, zawsze chciałem wygrywać i nie wyobrażałem sobie wyjść na boisko myśląc, że mogę przegrać. Chęć wygrywania zawsze była ogromna – może czasami aż za duża. W ostatnim czasie bardzo modne wśród trenerów zrobiło się powiedzenie „my nie gramy na wynik, tylko chcemy szkolić”. Powiem szczerze, że sam kilkakrotnie złapałem na tym, iż powiedziałem zawodnikom, że wynik nie jest ważny. Dziś wiem, że to był błąd (kto ich nie popełnia?). Podczas niedawnej rozmowy z moim serdecznym kolegą, z którym razem robiłem kurs UEFA A poruszyliśmy ten temat. Znajomy powiedział mi, że tego magicznego twierdzenia zazwyczaj używają trenerzy, którzy przegrywają. Myślę, że coś w tym jest. Nie jesteśmy w stanie ukształtować zawodnika na światowym poziomie, jeśli nie wpoimy mu chęci wygrywania, chęci stawania się lepszym. Taki gracz powinien umieć każdą porażkę, z którą przyjdzie mu się zmierzyć przekuć w lekcję. Lekcję, którą trzeba odrobić, aby następnym razem odnieść sukces. Oczywiście w tym wszystkim kluczową postacią jest trener. Wiadomo, że zawsze i wszędzie wygrywać się nie da, a zwycięstwa w stylu wybijania tylko i wyłącznie piłki od własnej bramki na oślep do przodu są tak samo żenujące jak mówienie zawodnikom, że wynik nie jest ważny. Czasami w taki sposób da się wygrać parę spotkań, ale na dłuższą metę nie znajdzie to powodzenia. Chciałbym tylko abyśmy nie popadali ze skrajności w skrajność, bo kiedy przyjdzie jedna porażka, dwie a nawet kilka z rzędu, nie jest to powód do tragedii, a na pewno nie do wyżywania się na zawodnikach bądź co gorsza do negowania pozycji trenera przez rodziców. Niejednokrotnie może zdarzyć się tak, że zawodnicy zagrali fantastyczne spotkanie, a jednak nie udało się wygrać. Trzeba też wziąć pod uwagę materiał, z jakim dany szkoleniowiec pracuje. Jeśli mamy grupę początkującą lub mniej zaawansowaną uważam, że granie w lidze wewnętrznej lub ze sparingpartnerami o zbliżonych umiejętnościach jest lepszym rozwiązaniem, niż zgłaszanie na siłę drużyny do ligi, z lepszymi drużynami. Rywalizacja w za mocnej lidze może skończyć się regularnymi przegranymi z wynikiem dwucyfrowym, co nie jest motywujące dla młodych graczy. Jednak to już jest kwestia indywidualna każdego trenera i to on podejmuje decyzję o planach szkoleniowych i celach jakie chce osiągnąć ze swoją drużyną.

Jako trenerzy powinniśmy rozwijać zawodników harmonijnie i długofalowo we wszystkich płaszczyznach, tak aby kiedyś móc spokojnie usiąść przed telewizorem w środę o 20:45 i westchnąć z lekkim uśmiechem na twarzy i czystym sumieniem: „Tak, to kiedyś był mój zawodnik.”.

Podsumowując uważam, że wynik jest ważną sprawą dla zawodników i wpojenie im tego może zaowocować jeszcze większą chęcią do samodoskonalenia. Oczywiście w tym wszystkim należy zachować umiar i nie może on nam przysłonić realizacji głównych celów szkoleniowych. My trenerzy  musimy swoim podopiecznym przekazać wiedzę jak należy  grać w piłkę. Jeśli próbujemy nauczyć zawodników wyprowadzać piłkę od własnej bramki przez obrońców i przez to tracimy gole, nie powinniśmy się tym przejmować. Gracz wyciągnie w przyszłości wnioski i po 5-10 meczach takich goli już drużyna tracić nie będzie, a przy odpowiednio prowadzonym treningu wynik przyjdzie sam. Jeśli nic się nie zmieni to znaczy, że gdzieś popełniamy błędy i powinniśmy coś poprawić w swoich zajęciach. Ponadto statystyki pokazują jasno, że w przyszłości szanse na sukces jednostki są zdecydowanie większe niż na sukces całej drużyny, co należy wziąć to pod uwagę planując proces treningowy.

Opublikowano 1 komentarz

Czy warto uprawiać sport?

Wielu zawodników, a także ich rodzice zastanawiają się czy warto uprawiać sport. Statystki są nieubłagane, tylko nieliczni mają szansę zrobić karierę. Co jeśli mnie lub mojemu dziecku nie wyjdzie? Rodzice mając świadomość jak ciężko zapracować na sukces w sporcie, starają się osiągnąć cel półśrodkami, tzn. 2-3 razy w tygodniu posyłają dziecko na trening, bo w inne dni ma angielski lub korepetycje z matematyki czy języka polskiego. Tak więc jeśli nie wyjdzie w sporcie to zawsze może pójść na studia i szukać innej pracy. A więc czy warto ryzykować?

Na samym początku musimy usystematyzować pewne rzeczy – jeśli dziecko trenuje 2-3 razy w tygodniu to ciężko to nazwać treningiem – bardziej rekreacją albo zajęciem dodatkowym. Sześćdziesiąt czy dziewięćdziesiąt minut aktywności fizycznej dziennie podczas dobrze zaplanowanych treningów to nie są zbyt duże obciążenia dla dzieci, które mają naturalną potrzebę ruchu. Niestety obecnie wiele z nich cierpi na jego niedostatek. Najnowsze badania opublikowane przez dziennik The Guardian pokazują, że wiele dzieci spędza mniej czasu na świeżym powietrzu niż więźniowie. Badanie, które przeprowadzono na grupie 12.000 dzieci z 10 krajów wykazuje, że poświęcają one średnio mniej niż 1h na zabawy na dworze, podczas gdy więźniowie mają zapewnione codziennie CO NAJMNIEJ godzinę ćwiczeń na świeżym powietrzu. Dzieci dobrowolnie spędzają mniej czasu na zewnątrz niż więźniowie pozbawieni prawa o decydowaniu o własnym czasie wolnym! Czy wobec takich danych powinniśmy redukować liczbę treningów, aby nie przemęczać zawodników? Jeśli chcemy osiągnąć sukces to 90 minut od poniedziałku do piątku + weekendowe mecze lub inne zawody mogą okazać się niewystarczające.

Teraz pytanie, czy w takim razie jeśli musimy każdego dnia poświęcić tyle czasu aby stać się sportowcem, a szansa na to jest niewielka,  czy to ma sens? Tutaj nasuwają się słowa Diego Simeone „Im więcej pracujesz, im lepiej jesteś przygotowany i im więcej masz argumentów tym częściej będzie pojawiać się szczęście”. Niektórym wydaje się, że osiągnąć można coś tylko i wyłącznie dzięki szczęściu lub dzięki „talentowi”. Ja uważam, że ciężką pracą możemy ten talent zdobyć i osiągnąć niewyobrażalne rzeczy. Rasmus Ankersen autor książki „Kopania Talentów’ udowadnia, że za każdym sukcesem stoi ciężka praca, a nie talent. To godziny poświęcone na trening kształtują mistrza.

A co jeśli nam nie wyjdzie? Czy mój świat zawali się do góry nogami? Młodzi zawodnicy, a także ich rodzice, od których w latach młodzieńczych wiele zależy muszą zdać sobie sprawę, że sport otwiera wiele możliwości przed człowiekiem. Ponadto wyrabia nasz charakter, uczy dyscypliny, punktualności, sumienności i szacunku dla drugiego człowieka, ale także dzięki niemu odnosimy wiele innych korzyści. Dodatkowo możemy zwiedzić piękne miejsca – wyjazdy na obozy, turnieje, wycieczki w kraju i za granicą. Przez sport zdobywamy przyjaciół bardzo często na całe życie. Do dzisiaj spotykam się i rozmawiam z kolegami, z którymi w dzieciństwie spędziłem wiele godzin na boisku. Wspomnień nikt nie jest w stanie nam zabrać. Ponadto w życiu można także robić wiele innych rzeczy związanych ze sportem: zostać trenerem, managerem, dyrektorem sportowym, fizjoterapeutą, komentatorem, dziennikarzem, masażystą, psychologiem, trenerem mentalnym czy nauczycielem. Tych zawodów jest jeszcze cała masa, ale nawet jeśli w przyszłości nasza praca nie będzie związana ze sportem, to cechy nabyte w latach dzieciństwa, będziemy mogli przełożyć na wszystkie zawody oraz dziedziny życia.

Co zatem możemy przeżyć dzięki temu, że uprawiamy sport? Niegdyś oglądałem świetny wywiad z Jeremym Warinerem – amerykańskim lekkoatletą, który w swojej karierze zdobywał złote medale Igrzysk Olimpijskich i Mistrzostw Świata w biegu na 400 metrów. Na pytanie co zawdzięcza temu, że jest sportowcem odpowiedział, że poza sławą i nagrodami pieniężnymi mógł zwiedzić praktycznie cały świat, a gdyby nie sport to prawdopodobnie nie doświadczyłby tych wszystkich przygód. Dzisiaj osobiście wiem, że gdyby nie sport to nie zobaczyłbym tego co zobaczyłem podczas mojej przygody trenerskiej, która tak naprawdę dopiero się zaczyna. Gdyby ktoś mi powiedział kilka lat temu (ba nawet 4 miesiące temu), że wyjadę do Indii i oprócz codziennej pracy, będę mógł spędzić czas nad oceanem, albo jadąc przez centrum będę mijał słonia, który służy tutaj jako środek transportu, nigdy bym nie uwierzył. Ale to dzięki temu, że gdy jeszcze uczęszczałem do szkoły średniej potrafiłem wstać o 5 rano zrobić trening indywidualnie, pójść do szkoły i po szkole ponownie pójść na trening do klubu. Nie zostałem Luisem Figo czy Cristiano Ronaldo tak jak marzyłem od najmłodszych lat, jednak dziś wiem, że jestem szczęśliwym człowiekiem i wiele jeszcze wyzwań przede mną.

Pamiętaj! Zrób dzisiaj to, czego innym się nie chce, a jutro oni będą Ci zazdrościć tego co masz.

Mam nadzieję, że jeśli ktokolwiek miał wątpliwości odnośnie tego czy warto uprawiać sport, po przeczytaniu tego artykułu ich nie ma. Nie jest tak, że sport i szkoła się wykluczają, bo jeśli mamy mądrych rodziców wszystko można ze sobą pogodzić. Ponadto istnieją uczelnie wyższe, na których możemy się kształcić i jednocześnie oddać się swojej pasji. Jeśli się zgadzasz i podobał Ci się ten wpis polub go, zostaw komentarz i udostępnij znajomym.