Opublikowano Dodaj komentarz

Wysokie zwycięstwo, radość i chęć wygrywania – sportowy standard czy arogancja?

W ostatnich dniach bardzo głośno zrobiło się o sytuacji, która miała miejsce w Hiszpanii. Otóż trener jednej z drużyn został zwolniony ponieważ…. Wygrał swój mecz 25:0. Abstrakcja? Nie, to jest niestety prawda. Od dłuższego czasu zabieram się za napisanie tego artykułu, ale znam podejście wielu trenerów w Polsce i nie chciałem wywoływać burzy. Jednak po tym co się stało w Hiszpanii i po dyskusji, która wywiązała się na forach trenerskich w naszym kraju postanowiłem przedstawić kilka faktów.

  1. W jednym ze swoich artykułów „Czy wynik w grupach młodzieżowych jest ważny?” poruszyłem kwestię doboru przeciwników. W moim odczuciu jeśli mamy drużynę początkującą to nie ma sensu zgłaszać jej do ligi i przegrywać po 20-30:0. Lepszym rozwiązaniem jest liga wewnętrzna bądź znalezienie sparingpartnera o podobnym poziomie zaawansowania. Jeśli jednak już zgłaszam swoją drużynę i mecze kończą się takimi wysokimi wynikami to jest to tylko i wyłącznie moja wina. Nie mogę wyobrazić sobie sytuacji, że zwalniam trenera, ponieważ wygrał za wysoko. Jak chcemy kształtować zwycięzców, jeśli od małego uczymy ich minimalizmu? Oczywiście możemy dać zawodnikom zadania dodatkowe, ale uważam, że powinniśmy to robić w przerwie tak, aby drużyna przeciwna i wszyscy zgromadzeni na boisku o tym nie wiedzieli, bo jest to zwykły objaw lekceważenia rywala. Na  jednej z facebook’owych grup czytam, że u nas w Polsce trenerzy nie rozumieją, że wynik się nie liczy. Postanowiłem porozmawiać o tym z przedstawicielami innych dyscyplin w Polsce. Otóż np. znajomi lekkoatleci są w szoku. Pytają mnie czy biorąc udział w przełajach i mając szanse na podium mają biec wolniej, żeby ich koledze, który dobiegnie na 125 miejscu nie było przykro? Niestety wiele osób myli sport z rekreacją. Sport to nauka zwycięstw i porażek. Jeśli na dzień dobry wychodzimy z założenia, że nie gramy na 100%, bo komuś może być przykro to z całą pewnością mogę stwierdzić, że idziemy w złym kierunku. W wieku trampkarza kiedy sam grałem w piłkę, pojechaliśmy na mecz w 9 osób. Oczywiście przegraliśmy wysoko około 10-11:0 i nikt nie miał pretensji do przeciwnika. Pretensję mieliśmy do kolegów z zespołu, którzy dali ciała. Dziś podejrzewam trenerzy oczekiwaliby, że przeciwnik w ramach solidarności też zagra w 9? Tak więc musielibyśmy ukarać tych, którzy cały tydzień rzetelnie pracują bo drużyna przeciwna nie potrafi się zorganizować? Nie, i uważam, że powinni nas ograć mocniej bo była to doskonała lekcja tego, jak ważna jest dyscyplina i to, że w piłce nożnej ważna jest cała drużyna a nie jednostki.
  2. Kolejny z komentarzy na forum dotyczył cieszenia się po wygranym meczu. Nie wiem skąd wzięła się tendencja do odchodzenia od tego, aby cieszyć się po zwycięstwie? Argument znów był ten sam – drugiej drużynie będzie przykro. Czy sport nie ma przypadkiem sprawiać radości? Czy w takim wypadku po strzelonym golu także mamy się nie cieszyć, bo przeciwnikom będzie przykro? Może w ogóle nie strzelajmy bramek, żeby komuś nie było smutno? Oczywiście szacunek ponad wszystko. Przybicie piątek, życzenie powodzenia, a potem? Decyzja drużyny. W moim zespole zawodnicy nie zrobili kółka po wygranym meczu 10:0 z drużyną, która miała problem z wymienieniem 3 podań na naszej połowie bo uznali, że nie było warto. Jednak po zwycięstwie 4:1 nad bezpośrednim rywalem o awans do Ekstraligi zrobili kółko i ciesząc się zawołali mnie abym dołączył. Dlaczego nie? Oczywiście, podziękowanie miało miejsce przed. Znów przytoczę przykład lekkoatletyki. Rozmawiając ze znajomymi o zwycięstwach dostałem prostą odpowiedź – czy mam się nie cieszyć ze zdobycia medalu bo ktoś tam był 15, a ktoś 33 i jest mu przykro? I mówię tutaj o zawodach w wieku szkolnym.
  3. Ostatnia rzecz o której pisałem w artykule o wynikach. Ciągle pojawiające się opinie „my nie gramy na wynik, my szkolimy”,” bardziej zależy nam na technice niż na innych aspektach”. A czy nie przypadkiem lepiej wyszkolony zawodnik osiągnie lepszy wynik? Po raz kolejny przykład z lekkoatletyki od moich znajomych. W biegach pracują nad techniką biegu np. nad prawidłową pracą ramion. Jednak na zawodach nie przyznają za to punktów a bieg wygrywa ten, który miał najlepszy czas, a nie ten który najładniej pracował rękoma i miał najpłynniejsze ruchy. Podobna sytuacja jest w piłce nożnej. Technika jest to narzędzie, które ma nam pomóc realizować zadania taktyczne o czym wielu z nas zapomina. Dobre wyszkolenie techniczne ma pomóc mojemu zawodnikowi w tym abym w przyszłości np. na 10 wrzutek 8 było udanych a nie 3. Nie gwarantuje to osiągnięcia sukcesu, ale z pewnością pozwoli przybliżyć się do realizacji celu.

Śledząc to co się dzieje na rynku piłkarskim w Polsce uważam, że wiele rzeczy nie zmierza w dobrym kierunku. Doszukujemy się w piłce wielu filozofii, a nie skupiamy się na prostocie. Na starcie szukamy wymówek i pretekstów w razie niepowodzeń. Jest to woda na młyn dla wielu instytucji, które proponują szkolenia z zakresu coachingu, psychologii, z zakresu współpracy z rodzicami itp. Kiedy patrzę na inne dyscypliny jak lekkoatletyka czy np. sporty walki najważniejsza jest jedna rzecz: zrobić wszystko aby wypuścić jak najlepszego zawodnika. Oczywiście wszystkie zasady fair play, sumienność itp. także są stawiane równie wysoko. Nie  możemy jednak pozwolić na sytuację, że odpuszczamy mecz bo gramy ze słabszą drużyną  – to jest właśnie objaw lekceważenia przeciwnika. Uważam , że jest to krzywda i oszukiwanie rywali, ponieważ uczymy takich zawodników, że w życiu każdy coś im da za darmo, co niestety nie jest prawdą i jak dorosną to mogą zderzyć się z rzeczywistością. Nie będą wtedy na to gotowi, ponieważ zawsze ktoś się nad nimi litował. Uważam, że sport oprócz ukształtowania prawdziwych mistrzów ma przygotować do życia wszystkich tych, którzy w nim uczestniczą. Statystyki są nieubłagane i tylko nieliczni zrobią karierę, więc musimy pozostałym chłopakom coś zostawić po latach poświęconych na boisku. Przed publikacją tego wpisu skonsultowałem się z paroma świetnymi trenerami, aby zapytać ich o zdanie i tylko utwierdzili mnie w tym co piszę. Nie chcę zostać odebrany źle, wygrywanie jako cel sam w sobie nie jest dobry, ale o tym pisałem w artykule odnośnie wyniku i jeśli ktoś jest ciekawy zapraszam do zapoznania się z nim http://mikolajraczynski.pl/?p=456. Każdy powinien mieć szansę uczestnictwa w sporcie i powinniśmy namawiać na to jak najwięcej osób, ale jednocześnie musimy być wobec nich uczciwi. Dziś niestety wielu stawia na bezstresowe wychowanie. Czy słusznie? O tym w następnym artykule.