Opublikowano Dodaj komentarz

Football i życie w Indiach – podsumowanie [Zdjęcia i Video]

Nie tak dawno dzieliłem się swoimi pierwszymi spostrzeżeniami na temat piłki nożnej w Indiach [ więcej znajdziecie pod tym linkiem http://mikolajraczynski.pl/?p=270], a nim się obejrzałem piszę podsumowanie mojego pobytu. Ponad 5 miesięcy treningów, podróży, promocji i życia w całkiem innej kulturze i klimacie pozostanie na długo w mojej pamięci. Moja strona poświęcona jest piłce nożnej oraz treningom, ale w tym artykule zrobię wyjątek i oprócz aspektu piłkarskiego podzielę się przeżyciami oraz zdjęciami z życia codziennego w tym egzotycznym kraju.

Wszyscy, którzy zapoznali się z moim pierwszym wpisem odnośnie Indii znają kulisy mojego wyjazdu. Po początkowych trudnościach z aklimatyzacją udało mi się przystosować do nowej strefy czasowej (4,5h różnicy) oraz do gorącej i tropikalnej pogody. Z pewnością cały proces ułatwił jeden z pracowników akademii, który pomagał nam we wszystkich sprawach. Do dnia dzisiejszego utrzymuję z nim kontakt i często ze sobą rozmawiamy. Dużym plusem była również obecność drugiego trenera z Polski Radka Rusina, z którym przez cały okres współpracowałem. Fakt, iż przybycie trenerów z Europy wywołało niemałe poruszenie w regionie również sprzyjało dostosowaniu się do panujących warunków. Dyrektorzy i właściciele akademii starali się robić wszystko, abyśmy czuli się jak najlepiej, ponieważ byliśmy magnesem dla tutejszych mieszkańców.

20161112_141450

Przejęcie miejscowych zwyczajów dla Europejczyka nie jest proste, a jednym z głównych problemów był sposób jedzenia. W Indiach ludzie nie używają sztućców więc musiałem nauczyć się jeść rękoma. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że Hindusi jedzą tylko prawą ręką, gdyż wedle ich wierzeń lewa jest nieczysta. Całe szczęście nasi współpracownicy zauważyli, że średnio sobie z tym radziłem  i przez pozostałą część wyjazdu mogłem swobodnie korzystać ze sztućców.

Miejscowe przysmaki podane na liściu banana
Miejscowe przysmaki podane na liściu banana

Do gustu przypadła mi również woda prosto z kokosa

zdj

Teraz trochę więcej merytoryki. Przez cały pobyt w Indiach prowadziliśmy nabory w szkołach, selekcje zawodników oraz treningi z grupą, która została wybrana jeszcze przed naszym przyjazdem.  Jeśli chodzi o treningi to skupialiśmy się głównie na elementach technicznych oraz na taktyce indywidualnej. Każdy miesiąc planowaliśmy tak, aby poruszyć temat techniczny np. podania i przyjęcia i temat taktyczny np. podanie i przyjęcie piłki dalszą nogą od przeciwnika. Jeżeli chodzi o motorykę to główny nacisk w tym okresie kładliśmy na koordynację ruchową z piłkami oraz bez piłek, np. z wykorzystaniem drabinek. Dodatkowo dobieraliśmy temat mentalny np. koncentracja. W tym wszystkim nie mogło zabraknąć dobrej zabawy i dużo gry w piłkę nożną, aby zawodnicy mogli zakochać się w tej dyscyplinie sportu. Poziom zawodników, głównie jeśli chodzi o rozumienie gry był bardzo słaby. Jednostki musieliśmy budować na małych grach, tak aby chłopcy mogli nauczyć się zadań w ataku i w obronie od podstaw. Mogę jednak dodać, że kilku zawodników było naprawdę na bardzo dobrym poziomie, biorąc pod uwagę umiejętności techniczne.

Grupy treningowe w Kollam i Punallur
Grupy treningowe w Kollam i Punallur

Z pewnością największym wydarzeniem był 3-dniowy camp, który zorganizowaliśmy dla zawodników. Była to pierwsza taka inicjatywa w całej Kerali. Zainteresowanie wyrazili wiodący politycy regionu oraz miejscowa telewizja, która nagrała krótkie promo z naszego pobytu. Podczas obozu w dalszym ciągu kontynuowaliśmy tematy, które realizowaliśmy na co dzień. Pracowaliśmy 2x dziennie, a ponadto mieliśmy czas, aby prowadzić z zawodnikami wykłady odnośnie treningu oraz zorganizowania zajęć rozwijających kreatywność piłkarzy. Ponadto rano zawodnicy mieli zajęcia z jogi. Ze swojej strony udało mi się nagrać krótki Manequin Challange z moją grupą, który możecie zobaczyć PONIŻEJ. Zawodnicy byli mega szczęśliwi i był to najlepszy okres w ich życiu.

Dużym zainteresowaniem cieszyły się nasze nabory. Na selekcjach w ciągu weekendu potrafiło pojawić się nawet 1000 zawodników, spośród których musieliśmy wybrać najlepszych. Jak sobie z tym radziliśmy? Dzieliliśmy boisko na 4 strefy i na każdej z nich  były inne zadania, m.in. rozgrzewka z piłkami, ćwiczenia koordynacyjne, ćwiczenia techniczno-taktyczne oraz gra. Zawodnicy byli podzieleni na 12 osobowe grupy i posiadali swój numer. Na każdej strefie grupa przebywała 15 minut. Trener odpowiedzialny za daną strefę zaznaczał najlepszych jego zdaniem zawodników, a gdy cała grupa skończyła obwód, wybieraliśmy najlepszych. Nasze wybory w większości przypadków się pokrywały, także z przyjęciem zawodników nie było problemu. Jeśli mieliśmy wątpliwości, decyzję podejmowaliśmy na korzyść zawodnika.

Życie codzienne

Jeśli nie prowadziłem treningów lub promocji piłki nożnej w szkołach, na które musiałem dojeżdżać godzinami, spędzałem czas w biurze i planowałem treningi oraz zbliżające się eventy. Miałem również trochę czasu na rozrywkę i zwiedzanie okolicy. Do moich ulubionych wspomnień zaliczam Backwatersy, przejażdżkę na słoniu, sylwester na plaży oraz relaks z zimnym piwkiem na plaży w Varkali.

Spełnione marzenie sprzed wyjazdu - przejażdżka na słoniu
Spełnione marzenie sprzed wyjazdu – przejażdżka na słoniu

 

Trochę luzu na Backwaters i Varkala Beach
Trochę luzu na Backwaters i Varkala Beach

Czytając relację oraz oglądając zdjęcia wiele osób może myśleć, że miałem życie jak w Madrycie. Niestety nie wszystko i nie zawsze było kolorowe. Przede wszystkim miejscowe jedzenie nie przypadło mi do gustu. Z racji małej liczby potraw, jaką polubiłem, tutejsze jedzenie szybko mi spowszedniało. Trudno mi jednak było przekonać się do innych rzeczy. Kolejnym aspektem była zimna woda, z której korzystałem przez cały wyjazd. Na pewno więcej dało się zrobić jeśli chodzi o organizację, ale chyba już taka jest mentalność miejscowych ludzi. Kerala jako komunistyczny region nie oferowała bogatego życia towarzyskiego jak dyskoteki, a nawet nie można było wypić piwa w miejscach publicznych, ba nawet kupić w sklepach, tylko w specjalnie wyznaczonych punktach. Całe szczęście w miejscach turystycznych nie było z tym problemu. Z ciekawostek muszę powiedzieć, że wszyscy w Kerali myślą, że Polska to nadal komunistyczny kraj – taką propagandę wciskają ludziom miejscowi politycy. Często musiałem to prostować i tłumaczyć, że u nas komuna padła w 89 roku. Mimo wszystko ludzie byli dla mnie bardzo życzliwy i na koniec wraz z drugim trenerem z Polski otrzymaliśmy kilka prezentów. Jednym z nich było Mundu czyli tradycyjne ubranie, które noszą hinduscy mężczyźni.

W tradycyjnym hinduskim stroju - Mundu
W tradycyjnym hinduskim stroju – Mundu

Jak ocenię football w Indiach? Jest on na poziomie budowy. Mistrzostwa Świata U-17, które odbędą się na jesień są wielką szansą na rozwój i promocję. Powstają nowe stadiony i mam nadzieję miejsca, gdzie młodzi zawodnicy będą mogli trenować. Warto podkreślić, że miejscowa liga, która ma charakter turnieju (występuje w niej 8 drużyn i trwa około 3 miesięcy) cieszy się ogromną popularnością. Na trybunach regularnie zasiada 70 tysięcy ludzi, a spowodowane może być to również wielkimi nazwiskami, które przyszły tu na sportową emeryturę. Diego Forlan, Helder Postiga, David James czy Nicolas Anelka to nie są anonimowy zawodnicy, a Zico czy Materazzi próbują swoich sił w roli szkoleniowców.

Stadion w Kochin na którym będą odbywać się mecze Mistrzostw Świata U-17
Stadion w Kochin na którym będą odbywać się mecze Mistrzostw Świata U-17

Podsumowując chciałbym powiedzieć, że poznałem wiele wartościowych ludzi i nową kulturę. Ponadto zdecydowanie poprawiłem swój język angielski nad którym muszę nadal intensywnie pracować, aby ten wyjazd nie poszedł na marne. Indie to zdecydowanie kraj kontrastów. Wiele naczytałem się odnośnie tego państwa przed przylotem i większość tych informacji okazała się nieprawdziwa. Na pewno klimat jest ciężki, ale jeśli przetrwałem i prowadziłem treningi w tak trudnych warunkach jakie oferują Indie, to nie ma chyba miejsca na Ziemi, w którym bym sobie nie poradził. Pojawiło się kilka propozycji zagranicznych np. z Chin czy USA, ale teraz zaangażuję się w kilka projektów w Polsce, które będziecie mogli śledzić na moim facebooku. Zapewne nie zdołałem opisać większości  rzeczy, które przeżyłem, więc mam nadzieję, że resztę czytelnicy dopowiedzą sobie oglądając zdjęcia znajdujące się na końcu artykułu. Wcześniejsze zdjęcia z treningów znajdziecie pod tym linkiem http://mikolajraczynski.pl/?p=336

Kiedyś napisałem artykuł czy warto uprawiać sport. Wielu rodziców często zadaje mi pytania – co jeśli mojemu synowi się nie uda? Mogę tylko powiedzieć, że jest wiele możliwości, a ja osobiście bez sportu być może nigdy nie odwiedziłbym Indii i nie poznał wielu interesujących ludzi.

Na koniec chciałbym bardzo podziękować mojej rodzinie i najbliższym bez których ten wyjazd nie doszedłby do skutku. Wsparcie, które otrzymywałem od początku do końca pozwoliło mi przetrwać wiele ciężkich chwil zwłaszcza w początkowej fazie pobytu.

Jeśli podobał się wam artykuł udostępnijcie go dalej, a ja zapraszam do polubienia mojej strony na facebook’u – Mikołaj Raczyński Football Coach.

Nowy Rok na Kovallam Beach
Nowy Rok na Kovallam Beach

 

Promocja footballu w jednej ze szkół
Promocja footballu w jednej ze szkół

 

Czas wolny
Czas wolny

 

Kolory Indii
Kolory Indii

 

kolarz

Opublikowano Dodaj komentarz

Droga do zawodowej piłki – wywiad z zawodniczką Ado Den Haag Michelle Vrieling

Jeden z ostatnich tygodni miałem okazję spędzić z Michelle Vrieling – zawodniczką grającą w Ado Den Haag. Michelle w swoim dorobku ma już zdobyte 2 Puchary krajowe oraz debiut w kadrze Holandii do lat 19. Ponadto jest etatową rozgrywającą w swoim zespole występującym w Eredevision Women League. Michelle ma za sobą również debiut w UEFA Women’s Champions League. W związku z intensywnym tygodniem nie zdołaliśmy nakręcić wywiadu, więc postanowiliśmy zrealizować go w formie pisemnej. Zapraszam do lektury.

MR: Michelle proszę powiedz mi gdzie rozpoczęła się Twoja przygoda z footballem, kto był Twoim mentorem i gdzie zaczęłaś grać w piłkę?
MV: Zaczęłam grać w piłkę, kiedy miałam 5 lat. Rozpoczęłam w lokalnym klubie – SV Loosdunen, w którym aktualnie grał mój brat.

MR: W jakich klubach grałaś do tej pory?
MV: Siedem lat grałam w SV Loosduinen, następnie przez rok występowałam w SVV Scheveningen. Później grałam w SC Monster i Westlandia i na końcu zostałam wyselekcjonowana oraz przyjęta do kobiecej drużyny Ado Den Haag.

MR: Aktualnie grasz w Ado Den Haag – czy jest to spełnienie Twoich marzeń? Jaki jest Twój cel?
MV: Zawsze marzyłam o grze w Ado Den Haag w Eredevise Women League. Den Haag to moje miasto rodzinne i jestem dumna, że mogę reprezentować moje miejsce urodzenia i zamieszkania. Moim celem jest być w najlepszej trójce drużyn Holandii razem z Ado Den Haag jak również rozwój samej siebie i mojej drużyny.

MR: Jakie są Twoje największa osiągnięcia w profesjonalnej piłce?
MV: W moim pierwszym sezonie w Ado Den Haag graliśmy przeciwko FC Rossiyanka (Rosja) w kobiecej Lidze Mistrzów. To było świetne doświadczenie pojechać do Moskwy i grać przeciwko bardzo doświadczonej drużynie. W tym samym sezonie wygrałyśmy krajowy puchar, który ponownie zdobyłyśmy w poprzednim roku. Jako, że nie byłyśmy mistrzyniami kraju, świetnie jest wygrać puchar krajowy dwukrotnie. Ponadto jestem dumna, że grałam w drużynie narodowej Holandii do lat 19.

MR: Piłka nożna kobiet nie jest tak popularna jak mężczyzn. Czy mimo wszystko jesteś w stanie utrzymać się z samego grania czy musisz dodatkowo pracować?
MV: My wszystkie musimy pracować i uczyć się dodatkowo, ponieważ nie otrzymujemy wystarczająco wysokiego wynagrodzenia, aby móc żyć z samego grania. To jest wielka różnica w porównaniu do piłki nożnej męskiej. Codziennie spieszymy się do szkoły lub pracy, a później musimy zdążyć jeszcze na trening.

MR: Porozmawiajmy o szkoleniu w Holandii. Holandia słynie z tego, że ma jeden z najlepszych systemów szkolenia młodzieży na świecie. Powiedz mi na czym skupiają się trenerzy w Holandii?
MV: Poziom treningów jest tutaj bardzo wysoki. W Holandii skupiamy się na umiejętnościach technicznych oraz taktycznych, a poza tym mamy bardzo dużo treningu motorycznego i biegowego.

MR: Jak często trenowałaś kiedy byłaś młodsza? Kiedy miałaś 12,14 czy 16 lat?
MV: Kiedy miałam 12 lat grałam w piłkę nożną w szkole średniej oraz ze swoim klubem. Tak więc od 12 do 17 roku życia trenowałem dwa razy w tygodniu w swoim liceum i dwa razy w tygodniu w klubie i dodatkowo raz w tygodniu rozgrywałam mecz. Kiedy miałam 17 lat zaczęłam trenować w Ado, gdzie treningi odbywają się pięć razy w tygodniu plus mecz. Tak więc na odpoczynek przeznaczony jest tylko jeden dzień tygodniowo.

MR: Czy trenowałaś indywidualnie? Czy uczęszczałaś na zajęcia z indywidualnym trenerem bądź trenowałaś dodatkowo we własnym zakresie?
MV: Bardzo dużo trenowałam sama. Często chodziłam na boisko w moim sąsiedztwie i robiłam wiele ćwiczeń. Poza tym dbałam o moją wydolność i biegałam kiedy mieliśmy wolne od treningów.

MR: Jak często trenujecie w Ado?
MV: Pięć razy w tygodniu i gramy mecz. Jeden dzień mamy wolny.

MR: Macie tylko sesje grupowe, czy trenujecie również indywidualnie?
MV: Mamy zajęcia grupowe cztery razy w tygodniu i raz w tygodniu trenujemy indywidualnie na siłowni.

MR: Jesteś środkowym pomocnikiem, grającym za napastnikiem, typowa „10”. Co jest najważniejsze dla zawodnika grającego na tej pozycji?
MV: Bardzo ważny jest przegląd pola i świadomość, gdzie Twoi partnerzy będą się poruszać. Dzięki temu wiesz kiedy podać piłkę w tempo. Poza tym myślę, że ważna jest siła i wytrzymałość, ponieważ musisz dużo biegać.

MR: Jaka powinna być charakterystyka zawodnika na tej pozycji? Chodzi mi o umiejętności techniczne, taktyczne, motoryczne, mentalne.
MV: Musisz być bardzo dobry technicznie, ponieważ nie masz tam za dużo czasu na myślenie. Jak powiedziałam wcześniej, siła i wytrzymałość jest ważna, ale również musisz bardzo dobrze znać taktykę swojej drużyny, ponieważ jesteś jej sercem.

Konferencja prasowa w Trivandrum (Indie). Od lewej: Radek Rusin, Mikołaj Raczyński, Michelle Vrieling, Sun Shine, Edwin Eekhof
Konferencja prasowa w Trivandrum (Indie). Od lewej: Radek Rusin, Mikołaj Raczyński, Michelle Vrieling, Sun Shine, Edwin Eekhof

MR: Miliony dzieci na świecie trenuje piłkę i marzy o grze na najwyższym poziomie. Co powinien zrobić młody zawodnik, aby wybić się spośród tylu osób?
MV: Dyscyplina w połączeniu z talentem jest kluczem do kariery. Nie osiągniesz tego będąc tylko zdyscyplinowanym, ale również nie zostaniesz zawodowcem z samym talentem. Musisz ciężko pracować i żyć piłką, więc musisz zdrowo jeść, dobrze spać i odpoczywać kiedy tego potrzebujesz.

MR: Z pewnością w całej swojej karierze miałaś wielu trenerów. Jakich wspominasz najlepiej? Jakie posiadali cechy charakteru i za co ich najbardziej cenisz?
MV: Doceniam moich trenerów za entuzjazm i ambicję. Kiedy ktoś zachęca Cię na boisku i sprawia, że chcesz pracować naprawdę ciężko to wówczas rozwijasz się sportowo i personalnie. Poza tym istotne jest to, że moi trenerzy mieli odpowiednie umiejętności, przekazywania wiedzy zawodnikom.

MR: Widzisz siebie jako trener w przyszłości?
MV: Chciałabym być trenerem, ale tylko dzieci. Lubię entuzjazm małych dzieci i staję się szczęśliwa gdy widzę, że dzieci się uśmiechają.

MR: Jesteś teraz w Indiach, gdzie promujesz football. Co myślisz o piłce w Indiach?
MV: Myślę, że są tu duże zasoby ludzkie i jest tu wiele talentów, które mogą się rozwijać jeśli będą mieć lepsze warunki do gry, takie jak porządne boiska i odpowiedni trenerzy.

MR: Rozumiem, że jeśli zechcę przyjechać na staż do Ado to pomożesz mi go zorganizować?
MV: Oczywiście pomogę !

MR: Co możesz powiedzieć młodym zawodnikom?
MV: Najważniejszym przesłaniem jest to, aby młodzi piłkarze bawili się grając w piłkę i wierzyli w siebie. Reszta przyjdzie później.

MR: Powiedz mi czego mogę Ci życzyć? Jakie są Twoje najbliższe plany?
MV: Po pierwsze muszę skończyć szkołę – w grudniu rozpocznę studia magisterskie, a potem pójdę tam, gdzie dusza zapragnie. Mam nadzieję, że również wrócę do Indii.

MR: Dziękuję bardzo za wywiad i mam nadzieję do zobaczenia na stażu w Ado.
MV: Dziękuję i oczywiście do zobaczenia

Opublikowano Dodaj komentarz

Mannequin Challenge in India

Jedno z najpopularniejszych wyzwań w sieci – mannequin challenge – dotarło również do Indii. Podczas 3 dniowego campu, który zorganizowaliśmy dla chłopców z naszej akademii podczas przerwy świątecznej, znaleźliśmy również czas na wspólną zabawę i integrację.

O co chodzi w wyzwaniu mannequin challenge i czemu ludzie nagrywają filmiki na których nic się nie dzieje? Odpowiedź jest prosta – bo to najgorętszy trend w internecie. Wszystko zaczęło się od filmiku z grupą uczniów z Jacksonville na Florydzie, którzy bez życia, zupełnie jak manekiny, stali lub siedziei w sali lekcyjnej. Udało im się uzyskać bardzo ciekawy efekt, dlatego nagranie szybko rozniosło się po sieci, a uczniowie znaleźli tysiące naśladowców pragnących stworzyć podobne.

Jeśli podoba wam się film – zostawcie lajka i zasubskrybujcie mój kanał na youtube.

 

Opublikowano Dodaj komentarz

Fotorelacja treningowa z Indii

Jedną z największych wad wielu trenerów jest ciągłe narzekanie. Bardzo często zamiast na możliwościach skupiają się na przeszkodach. W Indiach przeciwności jest wiele, jednak zapał chłopców którzy przychodzą na zajęcia i ich wiara w to, że mogą się czegoś nauczyć napędza Cię do pracy. Warunki są jakie są, ale powoli, małymi kroczkami się to zmienia, a ja się jedynie cieszę, że mogę dołożyć do tego malutką cegiełkę. Zapraszam na krótką fotorelację z zajęć treningowych.

Nie jest oczywiście tak, że nie ma żadnych zielonych boisk, bo jedno takie dzisiaj odwiedziłem. W zależności od potrzeb służy do rozgrywek meczów krykieta, ale także piłki nożnej 🙂

 

Opublikowano 5 komentarzy

Football w Indiach – pierwsze wrażenie

Długo zajęło mi opisanie pierwszych spostrzeń odnośnie piłki nożnej w Indiach, ale chciałem zebrać jak najwięcej informacji. Po 2 tygodniach pobytu rodzi się wiele nowych pytań, jednak myślę, że mogę się już podzielić pierwszymi wrażeniami.

To może od początku. Jeśli chodzi o sam wyjazd to został on zaaranżowany prywatnie. Miałem wziąć udział w projekcie organizowanym przez wydawałoby się sporą firmę, której bardzo nieprofesjonalne podejście poskutkowało tym, że musiałem wziąć sprawy w swoje ręce. Los chciał, że dzwoniąc do jednego z właścicieli akademii w celu poznania przyczyn opóźnienia podróży, zostałem przez niego zaproszony indywidualnie. Pierwsze odczucie? Sam do Indii? Nie ma opcji. Jednak po kilkunastu rozmowach  i dostarczeniu przez akademię niezbędnych dokumentów do wizy, które zweryfikowała ambasada, postanowiłem zaryzykować.

Akademia Green Fields Cubs, w której pracuję znajduje się w południowej części stanu Kerala w Indiach. Kerala jest jednym z 29 stanów w całych Indiach, dzieli  się na 14 dystryktów, zamieszkuje ją 17 milionów ludzi i znajduje się tutaj 17.000 szkół. Patrząc na liczby potencjał ludzki jest naprawdę ogromny.

Pierwsze dni były bardzo ciężkie i intensywne. Zmiana czasu, wysokie temperatury i duża wilgotność powietrza dość mocno mi doskwierały. Ponadto zmiana jedzenia która sądzę, że domyślacie się czym skutkuje, także nie jest prosta :). Mimo to nie było dużo czasu na odpoczynek. Częste wyjazdy od szkoły do szkoły, prezentacje na temat piłki nożnej, rozwoju młodego zawodnika, programu treningowego oraz krótkie pokazy umiejętności były dosyć męczące. Dodając do tego tysiące zdjęć, które chciały sobie zrobić miejscowe dzieci oraz autografy, które musiałem rozdać czasami wręcz przytłaczały. Przez pierwsze 10 dni towarzyszył nam Edwin Eekhof – manager Sport Networking z siedzibą w Holandii i Hiszpanii, który ściśle współpracuje z tutejszą akademią.

Trening pokazowy na stadionie w Trinvandrum
Trening pokazowy na stadionie w Trinvandrum

Jaki jest stan wiedzy dzieci na temat piłki na najwyższym poziomie? W tej części Indii nieduży. Większość zna oczywiście Cristiano Ronaldo i Leo Messiego, a pytając o naszego Roberta Lewandowskiego wszyscy otwierali szeroko oczy nie wiedząc kto to jest. Ale do czasu. W końcu w jednej ze szkół, w której poprowadziliśmy krótki trening pokazowy, grupka chłopców podbiegła do mnie i powiedziała „Pan jest z Polski, Robert Lewandowski i Kuba Błaszczykowski (oj połamali sobie język na tym nazwisku) to świetni piłkarze”. Okazało się, że śledzili Euro 2016 i mówili, że szkoda porażki w karnych z Portugalią.

Jakie są moje zadania? Jestem głównym trenerem w Kollam – jednym z dwóch oddziałów Green Field Cubs. Mamy tam 2 grupy pomarańczową i zieloną. Pod moją opieką znajduje się grupa pomarańczowa,  zaś zielona pod opieką trenera z Indii, który będzie otrzymywał ode mnie plany treningowe i którego będę obserwował podczas zajęć i udzielał wskazówek odnośnie prowadzenia jednostek. Podczas swojego treningu, wspomniany drugi trener będzie mi asystował, a jego głównym zadaniem będzie ewentualne rozwianie wątpliwości odnośnie wykonywanych ćwiczeń i ich założeń w tutejszym języku jakim jest Malajam (w Indiach w zależności od stanu wyróżniamy 23 różne języki). Oczywiście z mojej strony treningi prowadzone są po angielsku, który jest bardzo powszechny tutaj i większość dzieci radzi sobie z nim bardzo dobrze. Przygotowywanie planów treningowych to moje kolejne zadanie.

Jak działa tutejsza akademia? Głównym jej zadaniem jest edukacja przez sport, a także stworzenie profesjonalnej akademii piłkarskiej. Dlatego właśnie właściciele sięgają po trenerów z Europy, a jak rozmowy z holenderskim managerem pójdą pomyślnie to już niebawem pojawią się kolejni trenerzy – tym razem z Hiszpanii lub Holandii. Jak często trenujemy? No i właśnie jest tutaj troszkę inaczej, bo treningi grup są 4 razy w tygodniu, ale odbywają się w soboty i niedzielę (2x dziennie). Wszystko związane jest z tym, że dzieci pochodzą z różnych szkół i są między nimi ogromne odległości. Weekend jest wolny, więc wszystkie dzieci się zbierają i trenują razem. W trakcie tygodnia mają zajęcia w swoich szkołach, a ja jako trener w wybrane dni tygodnia będę udawał się do nich, aby prowadzić zajęcia treningowe oraz pokazowe w szkołach, które chciałyby nawiązać współpracę z Green Field Cubs. Ponadto mam swoje biurko w biurze akademii, w którym przygotowuję się do wszystkich zajęć, a jest to ogromna wygoda dla mnie.

Wyzwanie jest bardzo duże, ponieważ wiele dzieci uczy się dopiero grać w piłkę, więc zajęcia prowadzone są na poziomie początkującym. Ponadto boiska pozostawiają wiele do życzenia. Jak na razie tylko na jednym z nich, podczas dużego kongresu w ostatnią niedzielę warunki były przyzwoite. Był to jednak stadion do krykieta, który jest w Indiach sportem numerem 1. Niedługo przekonam się, jakie boiska są w Kollam, gdzie będzie trenować moja grupa. Z pewnością jest także deficyt trenerów, stąd też planowane jest przybycie kolejnych szkoleniowcow, którzy będą pracować w innych dystryktach.

Oficjalne rozpoczęcie treningu oraz meczu pokazowego
Oficjalne rozpoczęcie treningu oraz meczu pokazowego

Wiem jedno, że przez 2 tygodnie wykonaliśmy kawał dobrej roboty, która została zwieńczona treningiem pokazowym na stadionie w Trinvandrum przy 100% frekwencji zawodników z mojej grupy. Trening ten zakończył I Międzynarodowy Kongres Piłki Nożnej w tym regionie i myślę, że wyszedł bardzo dobrze.

Jeśli jesteście ciekawi jak wygląda praca trenera w Indiach, jakie ma zadania, jakie wykorzystuje środki treningowe oraz jak funkcjonuje akademia w tym kraju, zachęcam do śledzenia mojego profilu. Mimo, że piłka nożna jest na poziomie rozwoju w tej części Indii myślę, że można wyciągnąć coś dla siebie. Wystarczy wspomnieć, że w pierwszej lidze indyjskiej trenerami są m.in. Zico czy Marco Materazzi, a w klubach grają tacy zawodnicy jak Helder Postiga, a do niedawna Nicolas Anelka czy David James. Dla mnie jest to jak na razie doświadczenie mojego życia, które pozostanie w pamięci na zawsze.

kolarz