Opublikowano Dodaj komentarz

Czy dobrze interpretujemy taktyczne aspekty footballu?

„Styl ponad wynikiem”. Kiedy Mourinho wygrywał La Liga z Realem Madryt wiele osób zarzucało mu defensywny i nieatrakcyjny styl gry. Szybki rzut oka na statystyki – 100 punktów i 121 strzelonych bramek (więcej niż Barcelona Pepa Guardioli w jakimkolwiek sezonie uznawana za najlepszą w historii). Mam nadzieję, że od nowego roku uda mi się przejąć drużynę i będę grał równie „defensywnie” jak Portugalczyk.

Dlaczego wiele zespołów gra słabo, przewidywalnie i nie osiąga sukcesów na arenie krajowej i międzynarodowej? Czy nie jest tak, że na siłę szukamy sposobu na „ładne granie” zapominając o tym co jest najważniejsze?

„Grajmy piłką”, „na jeden kontakt”, „chcemy grać jak Barcelona”, „wynik nie jest ważny” – to chyba jedne z najczęstszych zdań jakie usłyszałem w zeszłym sezonie na boiskach czy przeczytałem na forach internetowych. Odnoszę wrażenie, że nie wszyscy rozumieją o co chodzi w „graniu piłką”.  Niejednokrotnie mierzyłem się z zespołami, które twierdzą, że „uczą grać w piłkę”. Jak to wygląda w praktyce? Podanie bramkarz -> stoper -> drugi stoper -> bramkarz -> brak pomysłu (wiedzy?). I tak 80 % meczu. Liczba strzałów na bramkę – > 0, liczba wykreowanych sytuacji ->1, wygrane pojedynki 1vs1 w trzeciej strefie -> 0, tworzenie przewagi w wyznaczonych sektorach -> „ale jak?” i tak mógłbym wyliczać. Ostatnio w internecie pojawiła się „słynna akcja Wisły Kraków”, gdzie dwóch stoperów rozgrywa piłkę między sobą na poziomie Ekstraklasy z podpisem „tiki-taka po Polsku”. Mnie ten obrazek nie dziwi, bo widywałem takie akcje co weekend w grupach młodzieżowych na najwyższym szczeblu rozgrywek. Nie uczymy zawodników podejmowania ryzyka oraz analizy sytuacji boiskowej. Obserwując mecze w Hiszpanii te na najwyższym poziomie oraz drużyn młodzieżowych U-19, U-18, a także rozmawiając z trenerami, można wyciągnąć jeden wniosek – jeśli zawodnik ma opcję zagrania piłki do przodu, a ją cofa lub gra w poprzek nie zdobywając przestrzeni, jest to błąd taktyczny spowodowany złym rozumieniem gry oraz fundamentów na poziomie indywidualnym, grupowym i zespołowym. Oczywiście takie podania występują nierzadko, ale pierwszym wyborem dla zawodnika z piłką jest znalezienie partnera, który umożliwi przesunięcie gry do przodu. Dlaczego wiele drużyn w Polsce preferuje nic nie dającą „grę piłką” na swojej połowie? Być może trener nie rozumie gry, lub nie umie nauczyć pewnych zachowań w poszczególnych fazach? Może fraza „uczymy grać w piłkę” jest łatwą wymówką na słabe wyniki drużyny i brak postępów w grze? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Myślę, że nie uczymy zawodników zachowań taktycznych w wymiarze indywidualnym, grupowym i zespołowym przez co gracze nie do końca wiedzą co robić na boisku. Zawsze w swoich drużynach wprowadzałem wiele odpraw taktycznych z prezentacjami multimedialnymi, a później staraliśmy się przenieść to na boisko (nie zawsze z oczekiwanym skutkiem). Założeń było sporo, ale dzięki pobytowi w Hiszpanii będzie ich jeszcze więcej, z większą ilością detali po to, aby zawodnicy byli przygotowani na każdą ewentualność jaka wystąpi w meczu (co jest prawie niemożliwe ze względu na to jak piłka jest nieprzewidywalna). Warto jednak zminimalizować przypadkowość tak bardzo jak tylko się da. Tak więc, utrzymanie piłki dla samego utrzymania bez wymiernej korzyści dla drużyny to zabijanie kreatywności, decyzyjności oraz nie pozwalanie zawodnikowi na głębszą analizę gry. Ale to tylko moje zdanie, z którym nie trzeba się zgadzać. Piłka nożna jest piękna, ponieważ każdy widzi ją na swój sposób.

Jakie jest Wasze zdanie? Liczę na konstruktywną rozmowę na fb.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *