Opublikowano Dodaj komentarz

Football i życie w Indiach – podsumowanie [Zdjęcia i Video]

Nie tak dawno dzieliłem się swoimi pierwszymi spostrzeżeniami na temat piłki nożnej w Indiach [ więcej znajdziecie pod tym linkiem http://mikolajraczynski.pl/?p=270], a nim się obejrzałem piszę podsumowanie mojego pobytu. Ponad 5 miesięcy treningów, podróży, promocji i życia w całkiem innej kulturze i klimacie pozostanie na długo w mojej pamięci. Moja strona poświęcona jest piłce nożnej oraz treningom, ale w tym artykule zrobię wyjątek i oprócz aspektu piłkarskiego podzielę się przeżyciami oraz zdjęciami z życia codziennego w tym egzotycznym kraju.

Wszyscy, którzy zapoznali się z moim pierwszym wpisem odnośnie Indii znają kulisy mojego wyjazdu. Po początkowych trudnościach z aklimatyzacją udało mi się przystosować do nowej strefy czasowej (4,5h różnicy) oraz do gorącej i tropikalnej pogody. Z pewnością cały proces ułatwił jeden z pracowników akademii, który pomagał nam we wszystkich sprawach. Do dnia dzisiejszego utrzymuję z nim kontakt i często ze sobą rozmawiamy. Dużym plusem była również obecność drugiego trenera z Polski Radka Rusina, z którym przez cały okres współpracowałem. Fakt, iż przybycie trenerów z Europy wywołało niemałe poruszenie w regionie również sprzyjało dostosowaniu się do panujących warunków. Dyrektorzy i właściciele akademii starali się robić wszystko, abyśmy czuli się jak najlepiej, ponieważ byliśmy magnesem dla tutejszych mieszkańców.

20161112_141450

Przejęcie miejscowych zwyczajów dla Europejczyka nie jest proste, a jednym z głównych problemów był sposób jedzenia. W Indiach ludzie nie używają sztućców więc musiałem nauczyć się jeść rękoma. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że Hindusi jedzą tylko prawą ręką, gdyż wedle ich wierzeń lewa jest nieczysta. Całe szczęście nasi współpracownicy zauważyli, że średnio sobie z tym radziłem  i przez pozostałą część wyjazdu mogłem swobodnie korzystać ze sztućców.

Miejscowe przysmaki podane na liściu banana
Miejscowe przysmaki podane na liściu banana

Do gustu przypadła mi również woda prosto z kokosa

zdj

Teraz trochę więcej merytoryki. Przez cały pobyt w Indiach prowadziliśmy nabory w szkołach, selekcje zawodników oraz treningi z grupą, która została wybrana jeszcze przed naszym przyjazdem.  Jeśli chodzi o treningi to skupialiśmy się głównie na elementach technicznych oraz na taktyce indywidualnej. Każdy miesiąc planowaliśmy tak, aby poruszyć temat techniczny np. podania i przyjęcia i temat taktyczny np. podanie i przyjęcie piłki dalszą nogą od przeciwnika. Jeżeli chodzi o motorykę to główny nacisk w tym okresie kładliśmy na koordynację ruchową z piłkami oraz bez piłek, np. z wykorzystaniem drabinek. Dodatkowo dobieraliśmy temat mentalny np. koncentracja. W tym wszystkim nie mogło zabraknąć dobrej zabawy i dużo gry w piłkę nożną, aby zawodnicy mogli zakochać się w tej dyscyplinie sportu. Poziom zawodników, głównie jeśli chodzi o rozumienie gry był bardzo słaby. Jednostki musieliśmy budować na małych grach, tak aby chłopcy mogli nauczyć się zadań w ataku i w obronie od podstaw. Mogę jednak dodać, że kilku zawodników było naprawdę na bardzo dobrym poziomie, biorąc pod uwagę umiejętności techniczne.

Grupy treningowe w Kollam i Punallur
Grupy treningowe w Kollam i Punallur

Z pewnością największym wydarzeniem był 3-dniowy camp, który zorganizowaliśmy dla zawodników. Była to pierwsza taka inicjatywa w całej Kerali. Zainteresowanie wyrazili wiodący politycy regionu oraz miejscowa telewizja, która nagrała krótkie promo z naszego pobytu. Podczas obozu w dalszym ciągu kontynuowaliśmy tematy, które realizowaliśmy na co dzień. Pracowaliśmy 2x dziennie, a ponadto mieliśmy czas, aby prowadzić z zawodnikami wykłady odnośnie treningu oraz zorganizowania zajęć rozwijających kreatywność piłkarzy. Ponadto rano zawodnicy mieli zajęcia z jogi. Ze swojej strony udało mi się nagrać krótki Manequin Challange z moją grupą, który możecie zobaczyć PONIŻEJ. Zawodnicy byli mega szczęśliwi i był to najlepszy okres w ich życiu.

Dużym zainteresowaniem cieszyły się nasze nabory. Na selekcjach w ciągu weekendu potrafiło pojawić się nawet 1000 zawodników, spośród których musieliśmy wybrać najlepszych. Jak sobie z tym radziliśmy? Dzieliliśmy boisko na 4 strefy i na każdej z nich  były inne zadania, m.in. rozgrzewka z piłkami, ćwiczenia koordynacyjne, ćwiczenia techniczno-taktyczne oraz gra. Zawodnicy byli podzieleni na 12 osobowe grupy i posiadali swój numer. Na każdej strefie grupa przebywała 15 minut. Trener odpowiedzialny za daną strefę zaznaczał najlepszych jego zdaniem zawodników, a gdy cała grupa skończyła obwód, wybieraliśmy najlepszych. Nasze wybory w większości przypadków się pokrywały, także z przyjęciem zawodników nie było problemu. Jeśli mieliśmy wątpliwości, decyzję podejmowaliśmy na korzyść zawodnika.

Życie codzienne

Jeśli nie prowadziłem treningów lub promocji piłki nożnej w szkołach, na które musiałem dojeżdżać godzinami, spędzałem czas w biurze i planowałem treningi oraz zbliżające się eventy. Miałem również trochę czasu na rozrywkę i zwiedzanie okolicy. Do moich ulubionych wspomnień zaliczam Backwatersy, przejażdżkę na słoniu, sylwester na plaży oraz relaks z zimnym piwkiem na plaży w Varkali.

Spełnione marzenie sprzed wyjazdu - przejażdżka na słoniu
Spełnione marzenie sprzed wyjazdu – przejażdżka na słoniu

 

Trochę luzu na Backwaters i Varkala Beach
Trochę luzu na Backwaters i Varkala Beach

Czytając relację oraz oglądając zdjęcia wiele osób może myśleć, że miałem życie jak w Madrycie. Niestety nie wszystko i nie zawsze było kolorowe. Przede wszystkim miejscowe jedzenie nie przypadło mi do gustu. Z racji małej liczby potraw, jaką polubiłem, tutejsze jedzenie szybko mi spowszedniało. Trudno mi jednak było przekonać się do innych rzeczy. Kolejnym aspektem była zimna woda, z której korzystałem przez cały wyjazd. Na pewno więcej dało się zrobić jeśli chodzi o organizację, ale chyba już taka jest mentalność miejscowych ludzi. Kerala jako komunistyczny region nie oferowała bogatego życia towarzyskiego jak dyskoteki, a nawet nie można było wypić piwa w miejscach publicznych, ba nawet kupić w sklepach, tylko w specjalnie wyznaczonych punktach. Całe szczęście w miejscach turystycznych nie było z tym problemu. Z ciekawostek muszę powiedzieć, że wszyscy w Kerali myślą, że Polska to nadal komunistyczny kraj – taką propagandę wciskają ludziom miejscowi politycy. Często musiałem to prostować i tłumaczyć, że u nas komuna padła w 89 roku. Mimo wszystko ludzie byli dla mnie bardzo życzliwy i na koniec wraz z drugim trenerem z Polski otrzymaliśmy kilka prezentów. Jednym z nich było Mundu czyli tradycyjne ubranie, które noszą hinduscy mężczyźni.

W tradycyjnym hinduskim stroju - Mundu
W tradycyjnym hinduskim stroju – Mundu

Jak ocenię football w Indiach? Jest on na poziomie budowy. Mistrzostwa Świata U-17, które odbędą się na jesień są wielką szansą na rozwój i promocję. Powstają nowe stadiony i mam nadzieję miejsca, gdzie młodzi zawodnicy będą mogli trenować. Warto podkreślić, że miejscowa liga, która ma charakter turnieju (występuje w niej 8 drużyn i trwa około 3 miesięcy) cieszy się ogromną popularnością. Na trybunach regularnie zasiada 70 tysięcy ludzi, a spowodowane może być to również wielkimi nazwiskami, które przyszły tu na sportową emeryturę. Diego Forlan, Helder Postiga, David James czy Nicolas Anelka to nie są anonimowy zawodnicy, a Zico czy Materazzi próbują swoich sił w roli szkoleniowców.

Stadion w Kochin na którym będą odbywać się mecze Mistrzostw Świata U-17
Stadion w Kochin na którym będą odbywać się mecze Mistrzostw Świata U-17

Podsumowując chciałbym powiedzieć, że poznałem wiele wartościowych ludzi i nową kulturę. Ponadto zdecydowanie poprawiłem swój język angielski nad którym muszę nadal intensywnie pracować, aby ten wyjazd nie poszedł na marne. Indie to zdecydowanie kraj kontrastów. Wiele naczytałem się odnośnie tego państwa przed przylotem i większość tych informacji okazała się nieprawdziwa. Na pewno klimat jest ciężki, ale jeśli przetrwałem i prowadziłem treningi w tak trudnych warunkach jakie oferują Indie, to nie ma chyba miejsca na Ziemi, w którym bym sobie nie poradził. Pojawiło się kilka propozycji zagranicznych np. z Chin czy USA, ale teraz zaangażuję się w kilka projektów w Polsce, które będziecie mogli śledzić na moim facebooku. Zapewne nie zdołałem opisać większości  rzeczy, które przeżyłem, więc mam nadzieję, że resztę czytelnicy dopowiedzą sobie oglądając zdjęcia znajdujące się na końcu artykułu. Wcześniejsze zdjęcia z treningów znajdziecie pod tym linkiem http://mikolajraczynski.pl/?p=336

Kiedyś napisałem artykuł czy warto uprawiać sport. Wielu rodziców często zadaje mi pytania – co jeśli mojemu synowi się nie uda? Mogę tylko powiedzieć, że jest wiele możliwości, a ja osobiście bez sportu być może nigdy nie odwiedziłbym Indii i nie poznał wielu interesujących ludzi.

Na koniec chciałbym bardzo podziękować mojej rodzinie i najbliższym bez których ten wyjazd nie doszedłby do skutku. Wsparcie, które otrzymywałem od początku do końca pozwoliło mi przetrwać wiele ciężkich chwil zwłaszcza w początkowej fazie pobytu.

Jeśli podobał się wam artykuł udostępnijcie go dalej, a ja zapraszam do polubienia mojej strony na facebook’u – Mikołaj Raczyński Football Coach.

Nowy Rok na Kovallam Beach
Nowy Rok na Kovallam Beach

 

Promocja footballu w jednej ze szkół
Promocja footballu w jednej ze szkół

 

Czas wolny
Czas wolny

 

Kolory Indii
Kolory Indii

 

kolarz

Opublikowano Dodaj komentarz

Wysokie zwycięstwo, radość i chęć wygrywania – sportowy standard czy arogancja?

W ostatnich dniach bardzo głośno zrobiło się o sytuacji, która miała miejsce w Hiszpanii. Otóż trener jednej z drużyn został zwolniony ponieważ…. Wygrał swój mecz 25:0. Abstrakcja? Nie, to jest niestety prawda. Od dłuższego czasu zabieram się za napisanie tego artykułu, ale znam podejście wielu trenerów w Polsce i nie chciałem wywoływać burzy. Jednak po tym co się stało w Hiszpanii i po dyskusji, która wywiązała się na forach trenerskich w naszym kraju postanowiłem przedstawić kilka faktów.

  1. W jednym ze swoich artykułów „Czy wynik w grupach młodzieżowych jest ważny?” poruszyłem kwestię doboru przeciwników. W moim odczuciu jeśli mamy drużynę początkującą to nie ma sensu zgłaszać jej do ligi i przegrywać po 20-30:0. Lepszym rozwiązaniem jest liga wewnętrzna bądź znalezienie sparingpartnera o podobnym poziomie zaawansowania. Jeśli jednak już zgłaszam swoją drużynę i mecze kończą się takimi wysokimi wynikami to jest to tylko i wyłącznie moja wina. Nie mogę wyobrazić sobie sytuacji, że zwalniam trenera, ponieważ wygrał za wysoko. Jak chcemy kształtować zwycięzców, jeśli od małego uczymy ich minimalizmu? Oczywiście możemy dać zawodnikom zadania dodatkowe, ale uważam, że powinniśmy to robić w przerwie tak, aby drużyna przeciwna i wszyscy zgromadzeni na boisku o tym nie wiedzieli, bo jest to zwykły objaw lekceważenia rywala. Na  jednej z facebook’owych grup czytam, że u nas w Polsce trenerzy nie rozumieją, że wynik się nie liczy. Postanowiłem porozmawiać o tym z przedstawicielami innych dyscyplin w Polsce. Otóż np. znajomi lekkoatleci są w szoku. Pytają mnie czy biorąc udział w przełajach i mając szanse na podium mają biec wolniej, żeby ich koledze, który dobiegnie na 125 miejscu nie było przykro? Niestety wiele osób myli sport z rekreacją. Sport to nauka zwycięstw i porażek. Jeśli na dzień dobry wychodzimy z założenia, że nie gramy na 100%, bo komuś może być przykro to z całą pewnością mogę stwierdzić, że idziemy w złym kierunku. W wieku trampkarza kiedy sam grałem w piłkę, pojechaliśmy na mecz w 9 osób. Oczywiście przegraliśmy wysoko około 10-11:0 i nikt nie miał pretensji do przeciwnika. Pretensję mieliśmy do kolegów z zespołu, którzy dali ciała. Dziś podejrzewam trenerzy oczekiwaliby, że przeciwnik w ramach solidarności też zagra w 9? Tak więc musielibyśmy ukarać tych, którzy cały tydzień rzetelnie pracują bo drużyna przeciwna nie potrafi się zorganizować? Nie, i uważam, że powinni nas ograć mocniej bo była to doskonała lekcja tego, jak ważna jest dyscyplina i to, że w piłce nożnej ważna jest cała drużyna a nie jednostki.
  2. Kolejny z komentarzy na forum dotyczył cieszenia się po wygranym meczu. Nie wiem skąd wzięła się tendencja do odchodzenia od tego, aby cieszyć się po zwycięstwie? Argument znów był ten sam – drugiej drużynie będzie przykro. Czy sport nie ma przypadkiem sprawiać radości? Czy w takim wypadku po strzelonym golu także mamy się nie cieszyć, bo przeciwnikom będzie przykro? Może w ogóle nie strzelajmy bramek, żeby komuś nie było smutno? Oczywiście szacunek ponad wszystko. Przybicie piątek, życzenie powodzenia, a potem? Decyzja drużyny. W moim zespole zawodnicy nie zrobili kółka po wygranym meczu 10:0 z drużyną, która miała problem z wymienieniem 3 podań na naszej połowie bo uznali, że nie było warto. Jednak po zwycięstwie 4:1 nad bezpośrednim rywalem o awans do Ekstraligi zrobili kółko i ciesząc się zawołali mnie abym dołączył. Dlaczego nie? Oczywiście, podziękowanie miało miejsce przed. Znów przytoczę przykład lekkoatletyki. Rozmawiając ze znajomymi o zwycięstwach dostałem prostą odpowiedź – czy mam się nie cieszyć ze zdobycia medalu bo ktoś tam był 15, a ktoś 33 i jest mu przykro? I mówię tutaj o zawodach w wieku szkolnym.
  3. Ostatnia rzecz o której pisałem w artykule o wynikach. Ciągle pojawiające się opinie „my nie gramy na wynik, my szkolimy”,” bardziej zależy nam na technice niż na innych aspektach”. A czy nie przypadkiem lepiej wyszkolony zawodnik osiągnie lepszy wynik? Po raz kolejny przykład z lekkoatletyki od moich znajomych. W biegach pracują nad techniką biegu np. nad prawidłową pracą ramion. Jednak na zawodach nie przyznają za to punktów a bieg wygrywa ten, który miał najlepszy czas, a nie ten który najładniej pracował rękoma i miał najpłynniejsze ruchy. Podobna sytuacja jest w piłce nożnej. Technika jest to narzędzie, które ma nam pomóc realizować zadania taktyczne o czym wielu z nas zapomina. Dobre wyszkolenie techniczne ma pomóc mojemu zawodnikowi w tym abym w przyszłości np. na 10 wrzutek 8 było udanych a nie 3. Nie gwarantuje to osiągnięcia sukcesu, ale z pewnością pozwoli przybliżyć się do realizacji celu.

Śledząc to co się dzieje na rynku piłkarskim w Polsce uważam, że wiele rzeczy nie zmierza w dobrym kierunku. Doszukujemy się w piłce wielu filozofii, a nie skupiamy się na prostocie. Na starcie szukamy wymówek i pretekstów w razie niepowodzeń. Jest to woda na młyn dla wielu instytucji, które proponują szkolenia z zakresu coachingu, psychologii, z zakresu współpracy z rodzicami itp. Kiedy patrzę na inne dyscypliny jak lekkoatletyka czy np. sporty walki najważniejsza jest jedna rzecz: zrobić wszystko aby wypuścić jak najlepszego zawodnika. Oczywiście wszystkie zasady fair play, sumienność itp. także są stawiane równie wysoko. Nie  możemy jednak pozwolić na sytuację, że odpuszczamy mecz bo gramy ze słabszą drużyną  – to jest właśnie objaw lekceważenia przeciwnika. Uważam , że jest to krzywda i oszukiwanie rywali, ponieważ uczymy takich zawodników, że w życiu każdy coś im da za darmo, co niestety nie jest prawdą i jak dorosną to mogą zderzyć się z rzeczywistością. Nie będą wtedy na to gotowi, ponieważ zawsze ktoś się nad nimi litował. Uważam, że sport oprócz ukształtowania prawdziwych mistrzów ma przygotować do życia wszystkich tych, którzy w nim uczestniczą. Statystyki są nieubłagane i tylko nieliczni zrobią karierę, więc musimy pozostałym chłopakom coś zostawić po latach poświęconych na boisku. Przed publikacją tego wpisu skonsultowałem się z paroma świetnymi trenerami, aby zapytać ich o zdanie i tylko utwierdzili mnie w tym co piszę. Nie chcę zostać odebrany źle, wygrywanie jako cel sam w sobie nie jest dobry, ale o tym pisałem w artykule odnośnie wyniku i jeśli ktoś jest ciekawy zapraszam do zapoznania się z nim http://mikolajraczynski.pl/?p=456. Każdy powinien mieć szansę uczestnictwa w sporcie i powinniśmy namawiać na to jak najwięcej osób, ale jednocześnie musimy być wobec nich uczciwi. Dziś niestety wielu stawia na bezstresowe wychowanie. Czy słusznie? O tym w następnym artykule.

Opublikowano Dodaj komentarz

Czy treningi indywidualne są niezbędne dla piłkarzy?

Nie da się nie zauważyć, że wielu rodziców pragnąc dla swojego dziecka jak najlepiej i chcąc spełniać jego marzenia inwestuje coraz więcej pieniędzy. Sami zawodnicy bardzo często oprócz zajęć  w macierzystych klubach uczęszczają na treningi indywidualne z zakresu techniki, motoryki czy przygotowania mentalnego. Jednym trenerom się to nie podoba, ponieważ twierdzą, że zaburza to proces treningowy, a innym jak najbardziej i zachęcają do uczestnictwa w zajęciach dodatkowych. Czy są one zatem potrzebne?

Jak najbardziej tak. Najlepsi zawodnicy na świecie, korzystają z porad ekspertów z różnych dziedzin. Na przykład Cristiano Ronaldo ma dodatkowe sesje z techniki biegu z byłą lekkoatletką, a aktualnie trenerką fitness. Czołowi piłkarze Premier League pracują z trenerami przygotowania motorycznego nad siłą czy mocą, a wielu zawodników z innych dyscyplin korzysta z psychologa w celu zmaksymalizowania osiągnięć sportowych. Biorąc pod  uwagę te informacje nie możemy mieć wątpliwości, że aby wejść na szczyt trzeba ciężko i systematycznie pracować, a  żeby się na nim utrzymać trzeba tę pracę kontynuować. Jednak czy trenerzy, którym nie podoba się, że ich zawodnicy korzystają z zajęć dodatkowych w 100% nie mają racji? Otóż po części mają.

Niestety kiedy zawodnik idzie na trening indywidualny, trenerzy nie interesują się jaki rodzaj wysiłku realizował w dniu dzisiejszym lub wczorajszym w klubie, przez co dobrane obciążenia mogą być nieadekwatne do celu jaki sobie przygotowali. Brak informacji o charakterze treningu w klubie macierzystym może skutkować tym, że przygotowany trening może mieć odwrotny skutek do zamierzonego. W tym celu potrzebna jest współpraca i wiedza jaki zakres realizował zawodnik w danym dniu. Niestety w Polsce mamy ten problem, że znaczna część trenerów w klubach nie planuje obciążeń treningowych i nie ma wiedzy jak je planować, tak więc podczas zajęć indywidualnych trener nie ma się do czego odnieść. Druga strona medalu jest też taka, że w wielu instytucjach „przygotowania indywidualnego” wychodzą z założenia, że w Polsce nikt nie ma programu szkolenia więc nie będą się przejmować co zawodnicy robili w klubach. Jest to oczywiście absurdalny zarzut i hipokryzja. Jeśli w takich miejscach twierdzą, że nikt nie posiada programu szkolenia, to skąd możemy mieć pewność, że dana instytucja go posiada?

Jak ja sobie z tym radzę? Jeśli zgłasza się do mnie osoba pragnąca podnieść swoje umiejętności, rozpoczynam od krótkiej rozmowy. Następnie przesyłam formularz informacyjny, dzięki któremu otrzymuję podstawowe informację o zawodniku tj. dane personalne, aktualny klub, staż treningowy, ilość i czas treningów w tygodniu, cele itp. Po takim formularzu spotykam się z zawodnikiem, aby wykonać testy (odpowiednie do celów treningowych jakie chciałby realizować) i przeprowadzenia treningu, podczas którego subiektywnie ocenię np. aktualny poziom wyszkolenia technicznego. Wtedy otrzymuję zestaw informacji i mogę zaplanować indywidualny program dla takiego zawodnika, aby mógł w sposób kontrolowany oraz rzetelny się rozwijać i faktycznie poprawiać swoje umiejętności. Przy regularnych spotkaniach ważny jest również wywiad przed i po np. w postaci ankiety, w której zawodnik wyrazi swoje subiektywne odczucia odnośnie intensywności, zmęczenia i atrakcyjności zajęć.

Podsumowując, w Polsce znajduje się coraz więcej miejsc, gdzie zawodnicy mogą trenować indywidualnie. Niestety w wielu instytucjach trenerzy nie zwracają w ogóle uwagi na to co zawodnik realizował w klubie macierzystym, przez co bardzo możliwe jest złe dobranie obciążeń treningowych i zaszkodzenie podopiecznemu. Mamy jednak również miejsca, gdzie trenerzy się tym interesują i poprzez prosty formularz, ankietę i odpowiednią baterię testów są w stanie zoptymalizować trening indywidualny tak, aby faktycznie miał on wpływ na poszczególne cechy motoryczne czy umiejętności techniczno-taktyczne. Ponadto trzeba zaznaczyć, że bardzo często zawodnicy trenują za mało. Uczęszczając na zajęcia 2,3 czy 4 razy w tygodniu ciężko jest zostać Cristiano Ronaldo czy Neymarem. Zatem treningi indywidualne są świetną i niezbędną opcją do podniesienia swoich umiejętności, pod warunkiem że są one skrupulatnie zaplanowane i regularne. Każdy trener bez względu na ilość zajęć w klubie powinien zachęcać swoich zawodników do dodatkowej aktywności fizycznej. Tylko ciężka i systematyczna praca jest w stanie sprawić, że nasi zawodnicy w przyszłości spełnią swoje marzenia.

Opublikowano Dodaj komentarz

Speed Exercises Manchester United Academy

Poniżej przedstawiam propozycję ćwiczeń szybkościowych m.in. w formie ścisłej, z wykorzystaniem drabinek koordynacyjnych czy w formie gier, które są wykorzystywane w akademii Manchesteru United. Każdy trener może wykorzystać wybrane propozycje ćwiczeń w zależności od celu treningowego oraz od tego co w aktualnej chwili potrzebują nasi zawodnicy np. szybkości lokomocyjnej, szybkości podejmowania decyzji, szybkości czasu reakcji czy po prostu poprawy techniki biegu z wykorzystaniem sprzętu. Pamiętajmy, aby w treningu szybkości odpowiednio planować stosunek pracy do wypoczynku o czym możecie przeczytać w jednym z moich artykułów na stronie pod linkiem: http://mikolajraczynski.pl/?p=225

Jeśli uważasz, że przedstawione materiały są wartościowe i w przyszłości chciałbyś otrzymać więcej, polub moją stronę na facebook’u oraz udostępnij ten post na swojej tablicy.

Wybrane ćwiczenia szybkościowe znajdziecie w linku poniżej:

http://mikolajraczynski.pl/manchester-utd-speed-exercices.pdf

Opublikowano Dodaj komentarz

Szkolenie z zakresu oceny funkcjonalnej FMS

W jeden z majowych weekendów miałem okazję doskonalić swój warsztat na szkoleniu z zakresu oceny funkcjonalnej FMS prowadzonej przez trenera przygotowania motorycznego reprezentacji Polski Remigiusza Rzepki. Na czym polega test FMS i jaka jest jego koncepcja?

FMS składa się z 7 testów:

  1. Pełny przysiad.
  2. Przeniesienie nogi nad poprzeczką.
  3. Przysiad w wykroku.
  4. Ocena ruchomości obręczy barkowej.
  5. Aktywne uniesienie wyprostowanej nogi.
  6. Wyprost kończyn górnych z leżenia przodem (tzw. pompka).
  7. Test stabilności rotacyjnej tułowia.

W każdym z w/w testów możemy otrzymać od 0 do 3 punktów, gdzie:

3 – to prawidłowe wykonanie wzorca ruchowego.

2 – wykonanie wzorca ruchowego z elementem kompensacji.

1 – niezdolny do wykonania wzorca ruchowego.

0 – ból podczas ruchu.

Każdą próbę wykonujemy dwukrotnie, oceniamy lepsze wykonanie, przy próbach asymetrycznych oceniamy słabszą część ciała (Cook 2003).

Podczas szkolenia FMS razem z Remigiuszem Rzepką
Podczas szkolenia FMS razem z Remigiuszem Rzepką

Aby przeczytać więcej o koncepcji FMS warto wejść w link: http://www.treningfunkcjonalny.com.pl/aktualnosci.php?wid=7&news=75, w którym znajdują się wszystkie szczegóły opisane przez osoby odpowiedzialne za autoryzowane szkolenia z tego zakresu w Polsce.

Jak osobiście oceniam szkolenie? Jako dla trenera piłki nożnej FMS jest kolejnym narzędziem, dzięki któremu mogę poprawiać dyspozycje swoich zawodników oraz rzetelnie ocenić ich postępy. Zdając sobie sprawę, że w polskich realiach nie otrzymam trenera przygotowania motorycznego prowadząc drużynę młodzieżową (w większości przypadków) staram się samemu zgłębiać ten temat, aby móc jak najlepiej przygotować aktualnych podopiecznych do rywalizacji na najwyższym poziomie. Z pewnością znajduje się tu wiele zawiłych rzeczy, które bardziej zrozumieją np. fizjoterapeuci, jednak mimo wszystko pozwalają one spojrzeć szerzej na trening w piłce nożnej. Ponadto uważam, że trener który zna się tylko na piłce, tak naprawdę się na niej nie zna, bo piłka nożna to również m.in. psychologia, anatomia, biologia czy pedagogika i zgłębianie poszczególnych dziedzin może wnieść nas na wyższy poziom zaawansowania.

Już niebawem zawodnicy będą mogli skorzystać u mnie z oceny funkcjonalnej FMS podczas konsultacji lub treningów indywidualnych. Warto zatem śledzić moją stronę oraz facebook’a, aby być na bieżąco!